Kazania

Chorzy umiłowaną cząstką Kościoła

 

„Jezus głosił Ewangelię o Królestwie i leczył wszystkie choroby wśród ludu”

 

Staje dziś przed nami Jezus jako lekarz, który leczy i to nie tylko z chorób ciała, ale także z choroby grzechu i włącza na nowo do wspólnoty ludu Bożego. Jeśli tam, gdzie po ludzku sądząc nie ma wyjścia, wkracza Chrystus i wtedy wszystko nabiera nowego znaczenia i ma wyraźny sens.

Jutro przeżywać będziemy 27  Światowy Dzień Chorego. To chrześcijańskie święto obchodzone 11 lutego, ustanowił Jan Paweł II w dniu 13 maja 1992 r.– w 75 rocznicę objawień fatimskich. Napisał On też list apostolski „Salvifici Doloris” o chrześcijańskim sensie ludzkiego cierpienia, które jego zdaniem jest częścią tożsamości człowieka, która wzywa go do tego, by przerósł samego siebie. Tym samym dojrzewa duchowo i odnajduje zbawczy sens cierpienia, wyrażający się w dwóch imperatywach:

  • „Czyń dobro cierpieniem”, bo to nie jest przekleństwo, ale współudział w cierpieniu Chrystusa.
  • „Czyń dobro cierpiącym”, czyli Kościół zachęca tym samym do wolontariatu, bo opiekujący się chorymi ocierają łzy Boga tam, gdzie Chrystus płacze.

Pap. Franciszek na ŚDCH w tym roku przedstawia nam postać Świętej Matki Teresy z Kalkuty, jako wzorzec miłości, bo ona uwidoczniła miłość Boga wobec ubogich i chorych. W czasie jej kanonizacji powiedział: „Matka Teresa przez całe swojezycie pochylała się nad osobami wyczerpanymi, pozostawionymi śmierci na poboczach dróg, rozpoznając w nich godność daną im przez Boga; zabierała głos wobec możnych tej ziemi, aby uznali swoje winy wobec zbrodni (…) ubóstwa stworzonego przez nich samych.

Różne są rodzaje ludzkiego cierpienia:

  • Cierpienia fizyczne / choroby, kalectwa, starość / potrafią bardzo dokuczyć człowiekowi. Ból fizyczny bywa nie do zniesienia i rodzi czasami bunt, a także nierzadko uniemożliwia nawet modlitwę. Wystarczy wtedy trzymać w ręku różaniec lub z wiarą spoglądać ma krzyż.
  • Cierpienia duchowe / tęsknota, ból rozstania, pogardzona miłość, czarna niewdzięczność/ bywają cięższe niekiedy od fizycznych i trudniej im zaradzić. Na kolędzie mówi chora kobieta, którą mąż zostawił, bo wystraszył się jej choroby: nie mam do niego żalu, bo zawsze był tchórzem i takiego go kochałam, ale czemu teraz przestał mnie kochać, gdy jego miłość jest mi najbardziej potrzebna.
  • Cierpienia moralne /wyrzuty sumienia, niepokój o bliskich, uzależnienia… W kancelarii roztrzęsiony ojciec żali się: ja po nocach spać nie mogę, bo mój syn był dobrym chłopcem, służył do Mszy św. skończył studia…, ale spotkał tam dziewczynę, która sprowadziła go na manowce: ani ślubu, ani dzieci, tylko luksus i nieustanne rozrywki. Widzę, że jest nieszczęśliwy, ale nie ma siły tego zmienić… Może go źle wychowałem?

Te wszystkie cierpienia, choć często nie do zniesienia, mają swój chrześcijański sens. Może potrzebne są

  • dla samego cierpiącego, by zreflektował swoje życie, by odpokutował tu na ziemi za swoje grzechy, by zrozumiał cierpienia samego Chrystusa…
  • dla kogoś z jego bliskich, którzy nie są w stanie sami wrócić na drogę wiary, którzy nie widzą w swoim grzechu zła ani krzywdy.
  • wszystkie jednak cierpienia i udręki połączone z cierpieniami Jezusa są skarbem Kościoła służącym innym jego członkom.

Chorzy są ulubieńcami Boga, jeśli prawdą jest, że „kogo Bóg miłuje, temu krzyże zsyła”. Wielu chorych z naszej parafii cierpi bardzo, ale cierpi godnie, bo pamiętają słowa Chrystusa: „Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie swój krzyż i niech mnie naśladuje”./Łk 9,23/ Oglądaliśmy 14 lat temu ogromne cierpienie naszego Papieża. Mówiło się, że to była ostatnia encyklika papieska nie pisana, ale znaczona krzyżem. I wtedy uczył nas Jan Paweł II: „Kto niesie krzyż razem z Jezusem, daje wymowne świadectwo, także wobec tych, którzy czują się niezdolni do wiary i nadziei”.

Tak. Wasz krzyż, Drodzy Chorzy, daje wymowne świadectwo, także wobec tych, którzy czują się niezdolni do wiary i nadziei – może on jest bardzo potrzebny komuś z nas, gdy czujemy się często niezdolni do wiary i nadziei.

Chorzy idą świadomie naprzeciw Tajemnicy i uczą się umierania, bo, jak napisał Leopold Staff: "Śmierci uczyć się trzeba, jak życia, bo człowiek jest raną życia a śmierć - zagojoną blizną."

Kategoria: