Kazania

Nie da się utopić prawdy

Nie da się utopić Prawdy

Naszą troskę o Kościół i Ojczyznę, nasz niepokój z powodu braku zgody w Narodzie i nieustanne walki plemienne, całą radość przemiany i troskę o najbiedniejszych, ogrom przeżyć i doświadczeń składamy dziś u stóp Tego, który w Bydgoszczy 19.X.1984 r. wypowiedział ostatnie w życiu słowa z ambony:

„Módlmy się, abyśmy byli wolni od lęku, zastraszenia,

ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy”

On był wolny od lęku i zastraszenia i był bardzo daleki od odwetu i przemocy.

Ten prosty kapłan z białostockiej wsi przeszedł w swym krótkim życiu długą drogę, zdobywając sławę heroicznego świadka najwyższych wartości chrześcijańskich i patriotycznych. Konsekwencją takiej postawy było Jego osobiste zaangażowanie w działalność :

  • charytatywno-społeczną, opiekując się chorymi a potem szczególnie internowanymi, sądzonym i krzywdzonymi przez przemoc władzy PRL
  • kaznodziejską, gdyż głoszenie Słowa Bożego było jednym z najistotniejszych elementów całej posługi duszpasterskiej.

To prawda, że w swoich kazaniach dotykał problemów aktualnych w życiu społecznym Ojczyzny, co niektórzy uważali za „mieszanie się do polityki”. Nie była to jednak działalność polityczna, gdyż inaczej niż polityk ujmował On problemy życia publicznego. Ukazywał je w kategoriach religijno-moralnych a nie w kategoriach doraźnej walki politycznej, zmierzającej do przejęcia władzy. Nie kształtował wśród słuchaczy postawy „przeciw”, lecz postawę „ku”:

  • ku chrześcijańskiej wizji narodu
  • ku prymatowi moralności przed polityką.

Ks. Jerzy mógł uniknąć śmierci. Proponowano Mu wyjazd, ostrzegano przed niebezpieczeństwem, chciano Go ukryć przed prześladowcami. Musiałby zamilknąć i opuścić tych, dla których był przewodnikiem, kapelanem, obrońcom. Tego zrobić nie chciał, tego zrobić nie mógł. Chciał do końca realizować swoją misję kapłańską łącząc ją z patriotycznym zaangażowaniem, którego istotą jest jedność z narodem, z jego pragnieniami, potrzebami i aspiracjami. Kościół, w osobach swoich pasterzy, nie może zostawić narodu, i w naszym kraju nigdy go nie zostawił. Ks. Jerzy, jako jeden z przedstawicieli Kościoła, był charyzmatycznym prorokiem prawdy Bożej i na tej prawdzie dalej budował Kościół. Należał do najbardziej bezkompromisowych jego przedstawicieli, głosząc Ewangelię z nieustępliwością, której potrzeba w Jego świadomości była silniejsza od chęci zapewnienia sobie bezpieczeństwa. Jego postawa jest szlachetnym odbiciem tej prawdy, że „ nie może mieć Boga za Ojca, kto Kościoła nie ma za Matkę”.

Prawda głoszona w Kościele zawsze będzie miała swoich przeciwników, a nawet wrogów i prześladowców - „mnie prześladowali i was prześladować będą.” Postawa ks. J.P. potrzebna jest bardzo Polakom dzisiaj, jako wzór troski i odważnej pracy nad pogodzeniem zwaśnionych. Nienawiść z Jego czasów, czasów walki ludzi komunistycznej władzy z demokratyczną opozycją,  przeniosła się chyba w nasze czasy..., bo wokół widać tylu ludzi o szklanych oczach i kamiennym sercu, którzy są dla siebie wilkiem i sączą jadem przez media na cały naród. Nasz wieszcz narodowy wołał w czasie zaborów:

” Niczym Sybir, niczym knuty, lecz narodu duch zepsuty –

to dopiero bólów ból”.

Najgorsze upadki i tragedie przeżywała Polska nie z powodu wrogów zewnętrznych, ale od waśni i zdrad wewnętrznych. Jakże prorocza była papieska modlitwa przed na lotnisku w Kruszynie: „o wzmocnienie człowieka wewnętrznego...”

Ks. Jerzy często przypominałam, by „zło dobrem zwyciężać”. Ale mówił też: ” Jeżeli nie wierzysz, że dobro jest potężniejsze niż zło, już przegrałeś.” Jakże symboliczne są inne Jego słowa: „Nie podnoś kamienia rzuconego w Ciebie, byś nie zaraził się nienawiścią”. I dlatego do esbeków, którzy go pilnowali długie godziny na mrozie, poszedł z gorącą kawą. Myśleli, że kpi, ale on nie znał takiego uczucia i poszedł do nich z samarytańska posługą, by nie zmarzli na swoich czatach.

         Na wieść o śmierci ks. Jerzego Papież J.P.II powiedział: ”Ażeby z tej śmierci wyrosło dobro, tak jak z Krzyża Zmartwychwstanie” – te słowa Ojca Świętego urosły już do rangi symbolu, wyjaśniającego wymowę tego okrutnego morderstwa. Na ziemi nie spotkali się, choć się żyli w tym samym czasie i działali w tym samym Kościele i Narodzie, choć do takiego spotkania miało dojść. Kiedy w 1983 r. ks. Jerzy miał już bilet na spotkanie z papieżem, oddał go innej osobie, która jego zdaniem bardziej potrzebowała tego spotkania z Janem Pawłem II. Osobie tej bowiem Służba Bezpieczeństwa, na kilka dni przed przyjazdem papieża do Polski, zamordowała syna. Ks. Jerzy wówczas oddał Jej swój bilet wierząc, że to spotkanie dla niej będzie ważniejsze. Rzeczywiście osoba ta w spotkaniu z Papieżem przeżyła duchowe nawrócenie.

         Odważny i wrażliwy kapłan, taki jak ks. Jerzy, potrzebny jest w dzisiejszym świecie:

  • bo jest na nim wielu ślepców, stąpających po omacku bez wiary,
  • bo jest na nim wielu Nikodemów, pod osłoną nocy przychodzących z trudnymi pytaniami,
  • bo jest wielu zranionych i odrzuconych, którym tylko kapłan może pomóc,
  • bo jest wielu faryzeuszów, żyjących w ciągłym zakłamaniu, którym kapłan ma powiedzieć prawdę.

Tym wszystkim kapłan ma  głosić Prawdę, która wyzwoli ich skrępowane serca z więzów lęku i zakłamania i taki był ks. Jerzy.

Czy my dzisiaj, spadkobiercy męczeńskiej śmierci ks. Jerzego, kontynuujemy Jego dzieło. Czy Ojczyzna, nasz wielki narodowy obowiązek, jest w centrum naszej myśli, naszej modlitwy, naszej troski o Jej przyszłość?

Zabraliśmy się tutaj po to, by zastanowić się nad spuścizną życia kapłana męczennika i odnowić swoje myśli, zreflektować swoje postawy i nabrać odwagi, bo wielkie zadania wobec Kościoła i Ojczyzny ciągle są przed nami. Przypomniał nam to marszałek senior w czasie pierwszego posiedzenia parlamentu obecnej kadencji: „Poniesiemy Cię, Polsko, dalej”. Obiecujemy Ci dziś Księże Jerzy: poniesiemy Polskę dalej, drogami wiary w Chrystusa w naszej Ojczyźnie, siłą odważnego głoszenia Słowa i mocą ufności w zwycięstwo, bo pamiętamy Chrystusowe słowa: „Ufajcie! Jam zwyciężył świat!”

To jest nasze doświadczenie wieków. To jest fundament naszego życia. Za to oddał życie bł. ks. Jerzy. Amen.

Kategoria: