Kazania

Pożegnanie

„Na wieki będę sławił łaski Pana”/ref. na XIII n.zw./

Ostatnie kazanie w parafii N. Zbawiciela

Sławię dziś Pana

  • za wielką łaskę powołania do kapłaństwa 52 lata temu,
  • za moc tej łaski, że dotrwałem do czasu emerytury,
  • za 32 lata bycia z Wami, Drodzy Parafianie, dla uwielbienia Najświętszego Zbawiciela Miłosiernego,
  • za tę piękną świątynię, którą wspólnie wybudowaliśmy i wyposażyliśmy na chwałę Pana.

32 lata temu, gdy obejmowałem urząd proboszcza, w II czytaniu św. Paweł mówił wtedy do mnie i do Was: „Wystarczy ci mojej łaski, bo Moc w słabości się doskonali”. Te słowa wziąłem wtedy, jako motto naszej pracy i jako zapewnienie, że Bóg nam będzie pomagał:

  • bo sam człowiek niewiele może;
  • bo ludzkie siły i możliwości są ograniczone;
  • bo „jeżeli domu Pan nie zbuduje, daremnie nad nim rzemieślnik pracuje”.

W naszych słabościach doskonaliliśmy się wspólnie i dziś, gdy kończę posługę „u Zbawiciela”, z radością stwierdzam, że „wystarczyło nam jego łaski” i dziś za nią wspólnie dziękujemy.

         Powiedziałem też wtedy: przychodzę do Was w momencie trudnym dla Was i dla mnie, ale taka jest wola Boża i takie są perspektywiczne plany ordynariusza diecezji - ks. bpa Henryka Muszyńskiego. Oprócz normalnego duszpasterstwa i oprócz dokończenia budowy ma tu być w przyszłości DSO,

  • duszpasterstwo w tej parafii razem z księżmi wikariuszami – a było ich w tym czasie 40 – prowadziliśmy tak, by nikt nie pozostał bez opieki duchowej, a ci, którzy z niej nie korzystali, byli największą naszą troską i celem naszej kapłańskiej modlitwy.
  • budowę dokończyliśmy oddając po 5 latach w 1993 roku świątynię i ołtarz do konsekracji, której dokonał bp Bronisław Dębowski.
  • DSO już w 1989 roku znalazło tutaj swoją siedzibę a parafia ponosiła koszty utrzymania tej szkoły przez 22 lata.

Wielkim wsparciem dla naszej pracy duszpasterskiej i inwestycyjnej była nieustanna modlitwa całej parafii, a szczególnie grup modlitewnych – Żywego Różańca, Wieczernika, Czcicieli Miłosierdzia Bożego i Stowarzyszenia Matki Bożej Bolesnej Patronki Dobrej Śmierci. Pamiętam w czasie budowy świątyni - zewnątrz pracowały betoniarki i piły, a w środku grupa modlitewna Wieczernik odprawiała w każdy piątek – nie tylko w Poście - Drogę Krzyżową. To było źródło sukcesu – wytężona modlitwa, gorliwa praca i ogromna ofiarność. Dziś mamy jedną z piękniejszych nowoczesnych świątyń w naszym mieście.

         Oprócz grup modlitewnych skutecznie współpracowały też inne zespoły parafialne:

  • Caritas im ks. J. Popiełuszki, która powstała na początku mojej kadencji i w kolejnych osobach trwa do dziś, wspierając rodziny i osoby potrzebujące pomocy. Dziękuję Wam za gorliwą realizację miłości miłosiernej,
  • Rada Parafialna od tej pierwszej z 1988 r. aż po ostatnią, która dzielnie wspierała mnie swoją radą i pomocą a na koniec przygotowali album na pożegnanie pt. 32 lata u Zbawiciela.
  • Lektorzy i psałterzyści od początku pięknie przygotowywali i wykonywali Liturgię Słowa i stanowią do dziś zgrany zespół parafialny, angażując w tę posługę kolejne pokolenia.
  • Ministranci, spośród których 6 zostało kapłanami, to ważny zespół liturgiczny i, choć ostatnio przeżywają kryzys, to tym najwytrwalszym serdecznie dziękuję i będę się modlił, by kolejni kapłani wychodzili z Waszych szeregów.
  • Od kilku lat funkcjonują u nas szafarze, wspierając kapłanów w rozdawaniu Komunii św. Czynią to gorliwie i godnie i niech tak zostanie.
  • Wielką pomocą dla proboszcza są kościelni / było ich 9/ i organiści /było ich 7/. To od Nich zależy piękno liturgii i porządek w kościele.
  • Szczególne pomocą dla księży była szefowa kuchni, p. Wanda Pieczonka, która z wielką życzliwością i poświęceniem dbała o kapłanów – o proboszcza, a jeszcze bardziej o wikariuszy – i stworzyła na plebanii pełen ciepła dom rodzinny.
  • Zaprzyjaźniłem się w tej parafii i we Włocławku z wieloma szlachetnymi rodzinami i osobami. Służyli Oni nie tylko pomocą i gościną, ale zostali wiernymi przyjaciółmi, także na czas emerytury.

Nasza świątynia pełniła też funkcję kościoła garnizonowego – 10 lat dla Wojska Polskiego i 5 lat dla Policji Państwowej. Tutaj też gromadzili się Straż Miejska i Jednostka Strzelecka oraz kombatanci służb mundurowych. Jako kapelan garnizonu Włocławek miałem okazje nie tylko dbać o potrzeby duchowe ludzi w mundurach - udzielałem Im ślubów, chrztów, a także pogrzebów - ale też doświadczyłem wiele życzliwości oraz pomocy na różnych odcinkach życia parafii. Dzięki tym służbom pięknie wypadały uroczystości patriotyczne w naszej wspólnocie, które ciągle noszę w sercu.

Głęboko w swoim kapłańskim sercu noszę Solidarność. Byłem przy jej tworzeniu się w naszym mieście i jestem z Wami do dziś, bo Solidarność, to moja druga miłość.

Wszyscy razem zmierzamy do celu ostatecznego - celem tym jest najpierw uświęcenie nasze, a potem zbawienie wieczne w ramionach Najświętszego Zbawiciela. „Wystarczy nam Jego łaski, bo Moc w słabości się doskonali”. To Wam, Kochani Parafianie, chcę zostawić, jako myśl ostatnią naszego pożegnania. „Wystarczy nam Jego łaski, bo Moc w słabości się doskonali”.

Gdy zaś mowa o pożegnaniu, to nie jest ono jeszcze ostanie. W testamencie napisałem, że chcę wrócić na swoją Mszę pogrzebową do tej świątyni i spocząć na włocławskim cmentarzu w kwaterze kapłańskiej.

„Na wieki będę sławił łaski Pana”. Tymczasem niech nas wszystkich Bóg wspomaga w drodze do nieba.

Kategoria: