Kazania

Wielkanocny poryw nadziei

„Człowiekowi potrzebny jest wielkanocny poryw nadziei, by się wydźwignąć z upadku ducha.”

Kard. Stefan Wyszyński w ostatnią Wielkanoc swego ziemskiego życia.

To dzięki świadectwu Marii Magdaleny i dwóch uczniów – Piotra i Jana - historia o zmartwychwstaniu rozkołysała wszystkie dzwony całego chrześcijaństwa, buchnęła pod niebo radosnym "Alleluja" i prowadzi nas do kościołów, a gdy są zamkniąte - to chociaż przez media stajemy przy pustym grobie.:

  • by  odnowić swoją wiarę w żywego i zwycięskiego Chrystusa,
  • by wskrzesić na nowo miłość ku Niemu
  • by ożywić nasze marne nadzieje.

Przyszliśmy odnowić wiarę, bowiem na naszą wiarę ciągle chce się wypchnąć poza margines życia, zbagatelizować we współczesnym świecie Np.: szef marketingu Coca-Coli pyta buńczucznie w jednym ze swoich wywiadów: któż to jest Jezus Chrystus? Wyznawców ma zaledwie niecały miliard a Coca-Colę pije połowa obywateli tego świata. Przyszliśmy, aby odpowiedzieć na pytanie, czy my naprawdę wierzymy w Chrystusa? Czy wierzę, że On mnie zna, interesuje się mną, szuka mnie? Że umarł za mnie, że zmartwychwstał, aby mi otworzyć bramę w nowe życie, że On ma prawo wkraczać w moje życie, stawiać mi żądania?

W dzień zmartwychwstania i miłość otrzymuje wzmacniający zastrzyk. Uczniowie mogli mieć obawy, jak Jezus zareaguje na ich niewierność, zdradę. Po spotkaniu pryskają wszystkie obawy. Do uczniów wraca ten sam kochający Jezus - je z nimi, obdarza swymi darami, obdarza miłością i pyta o miłość: czy ty Mnie kochasz?

W święto zmartwychwstania przyszliśmy tutaj, aby ożywić nadzieję. Wielkanoc przypomina nam bowiem, że nie ma takich burz, takich ucisków, prześladowań, których byśmy nie znieśli, oparci o Chrystusa. Mogą przyjść jeszcze Wielkie Piątki zagubienia i beznadziejności, smutne Soboty płaczu nad grobem, ale po nich wstaje świt Wielkiej Niedzieli. Ufając Chrystusowi doczekamy się tego świtu - nie dziś to jutro. Prawdziwy człowiek, chrześcijanin hartuje się bowiem wśród ucisków, doświadczenia uczą, oczyszczają, a trwanie przy Chrystusie, rozkwita zawsze nową nadzieją.

Fakt Chrystusowego zmartwychwstania ma w sobie taki potencjał nadziei, że człowiek, nawet wtedy, gdy stanie się garścią prochu, wstanie na wieczność, na szczęście – jak Chrystus. Bo wydarzenia z życia Jezusa - szczególnie męka, śmierć i zmartwychwstanie - nie są tylko Jego prywatnym losem. One dają i naszym dniom, naszej miłości, naszym trwogom i naszemu przemijaniu nowe światło, niezwykłe szczęście i wieczną radość. Pozwalają też mieć uzasadnioną nadzieję, po Wielkim Piątku jest zawsze Wielka Sobota i Poranek Wielkanocny.

Czasami nasza krzyżowa droga wydaje się być za trudna na nasze możliwości. Przychodzi często zwątpienie, że chyba świat się na nas zawziął a Bóg nas opuścił. Niech nas w tym umocni brazylijskie opowiadanie:

We śnie szedłem brzegiem morza z Panem, oglądając na ekranie nieba całą przeszłość mego życia. Po każdym z kolejnych dni zostawały na piasku dwa ślady – mój i Pana. Czasem widziałem tylko jeden ślad, odciśnięty w najcięższych dniach mego życia. I rzekłem: - Panie postanowiłem zawsze iść z Tobą a Ty przyrzekałeś być zawsze ze mną. Czemu zatem zostawiasz mnie samego wtedy, gdy mi tak ciężko?!- Wiesz synu, że cię kocham i nigdy cię nie opuściłem. W te dni, gdy widziałeś jeden tylko ślad, ja niosłem ciebie na ramionach.

Kategoria: