Kazania

V nauka pasyjna

To nie krzyż się chwieje, to świat się chwieje.

   W trudnym dla nas wszystkich czasie pandemii, trudnym także dla nas kapłanów, bo pierwszy raz w historii stajemy przy ołtarzu w pustym kościele, w którym tak bardzo brakuje Was, Drodzy Wierni, w tym trudnym czasie Wielkiego Postu 2020, wołamy nadzieją słowami starego hymnu o krzyżu – „Ave Crux, spes unica” - witaj Krzyżu, jedyna nadziejo!

To nie krzyż się chwieje, to świat się chwieje. Ta myśl przewodnia tegorocznych kazań pasyjnych „u Zbawiciela” w dzisiejszą niedzielę Męki Pańskiej brzmi dramatycznie, ale z nadzieją. Zachwiał się nasz świat mocno przez jedną małą bakterię, której nadano imię koronawirus. I choć podobno wyszedł on z Chin, to zachwiał całą Europą, która stała się epicentrum tego nieszczęścia. Zachwiała się:

  • bo nie chciała stać przy krzyżu Chrystusa;
  • przy wartościach chrześcijańskich, które ją ukształtowały;
  • bo chciała być ponad prawem Bożym, i tworzyć swoje prawa.

Lewacko tęczowy obłęd i wszechobecny grzech, także w Kościele na czele z pedofilią, sprawił, że Bóg, Dobry Ojciec, chcąc chronić swoje dzieci przed potępieniem, upomniał nas, jak to czyni kochający ojciec, dopuszczając to wielkie nieszczęście, jak to czynił nieraz w historii zbawienia. Dzięki temu upomnieniu uświadomiliśmy sobie:

  • że to nie my jesteśmy panami świata,
  • że nie można żyć tak, jakby Boga nie było,
  • że prawo Boże jest przed prawem ludzkim,
  • że za wszystko w życiu trzeba płacić.

W ostatnią niedzielę tego dramatycznego Wielkiego Postu, chcę stanąć z Wami wszystkimi jeszcze raz pod Chrystusowym Krzyżem i skierować naszą uwagę na cztery krzyże w naszym mieście – we Włocławku.

  1. Krzyż pierwszy, choleryczny, zwany karawaką, który stoi przy skrzyżowaniu ulic Obwodowa i Lisek. Karawaka jest rodzajem krzyża cholerycznego nazywanego też morowym, który wyróżnia się tym, iż ma dwa poprzeczne ramiona, a górne jest najczęściej krótsze od dolnego. Krzyże choleryczne stawiano w czasach zarazy, by chroniły ludzkość od morowego powietrza. Stawiano je też na wspólnych mogiłach ludzi zmarłych na skutek epidemii. Nasza włocławska karawaka powstała w 1894 roku po ciężkiej epidemii w naszym mieście. Odwiedziłem to miejsce, by pomodlić na progu czasu epidemii, by Ukrzyżowany Chrystus oddalił od naszego miasta nieszczęście zarazy. Zabolało mnie wtedy usytuowanie tego świętego znaku - wokół stało kilkadziesiąt przenośnych toalet… Jaki to wymowny symbol, świadczący o upadłej kulturze i religijności! Gdy odwiedziłem to miejsce ponownie wczoraj, zauważyłem, że, na interwencje mieszkańców, zasłonięto składowisko toalet, które są mniej widoczne i nie profanują tego świętego ale i dramatycznego znaku. „W krzyżu cierpienie, w krzyżu zbawienie… Kto krzyż odgadnie ten nie upadnie…”
  1. Drugi włocławski krzyż, to krzyż bł. ks. Jerzego na Tamie. Ileż on kryje tajemnic, goryczy i niepokoju! Ale jest on też słupem milowym, postawionym nad Wisłą, w rozwoju demokracji, wolności słowa i prawdy oraz o tym, że mimo wszystko zło trzeba zwyciężać dobrem i że to jest możliwe. Męczennik rzucony w worku z kamieniami do Wisły, przedtem śmiertelnie pobity, dla jednych jest raną w sercu i alarmem wyjącym w ich świadomości, dla drugich przykładem męstwa, poświęcania i wzorem kapłana jednym sercem miłującego Boga i Ojczyznę. Chciano ukryć tę zbrodnię, ale papież we Włocławku na lotnisku poświęcił w 1991 r. ten znak nadziei i krzyż stanął, jako świadek, dowód i drogowskaz: kłamstwo prawdy nie zagłuszy, a zło można zwyciężyć dobrem.
  2. Jest też inny krzyż, w Parku Łokietka, obok naszej świątyni – Krzyż Armii Krajowej, pomnik wystawiony w 2000 r., jako hołd dla tych, którzy złożyli swoje życie na Ołtarzu Ojczyzny. Nie wiele jest takich pomników w Polsce, ale jest we Włocławku. Jest to krzyż powstały na gruzach rozpadającej się Ojczyzny. Orzeł na krzyżu i 5 dat wyrytych na poszczególnych głazach, to dramatyczne i pełne męki stacje drogi krzyżowej umęczonej i rozdartej przez dwóch okupantów Polski. Z tych skał spod krzyża wyrasta płomień, który ogarnia cały kraj i niszczy go, ale który też roznieca w sercach Polaków patriotyzm i bohaterstwo. Walczą mężnie na wszelki możliwy sposób, by nie zginęła ta, której przysięgali w lasach i w kanałach, by była prawdziwie niepodległa i suwerenna. Ostatnia data pomnika - 1956 - to początek drogi do niepodległości, która ziściła się dopiero w 1989 roku. Jeden z budujących ten pomnik 5 lat cierpiał w ubowskich więzieniach, torturowany i bity do nieprzytomności, bo walczył w podziemiu do końca. Zwycięstwo przyszło, a krzyż męczeństwa staje się dziś w Parku Łokietka krzyżem chwały i świadectwem historii. „Bo wolność krzyżami się mierzy - historia nie jeden zna błąd.”
  1. I jeszcze jeden włocławski krzyż – w naszym kościele. Nie ma na nim umęczonego Chrystusa, bo nawet największa zaraza i każda, choćby najtrudniejsza droga krzyżowa, kończy się nadzieją. Zmartwychwstały Chrystus z naszego krzyża "uprzedza nas do Galilei", jako Zbawiciel, a w naszym ołtarzu przedstawiony jest obok krzyża jako miłosierny.

Tak Kochani! Wołajmy w ten trudny czas – „Ave Crux, spes unica”. Nie możemy stracić nadziei, nie możemy zwątpić w Miłosierdzie Boże, choć przychodzi ono czasem przez cierpienie, śmierć bliskich i olbrzymi lęk – co z nami będzie?!

W swoim dzienniczku S. Faustyna zapisała słowa Jezusa skierowane do niej: "Dziś wysyłam ciebie do całej ludzkości z Moim Miłosierdziem. Nie chcę karać zbolałej ludzkości, ale pragnę ją uleczyć przytulając ją do swego miłosiernego serca." / Dz.1567/ Nie można jednak w tym momencie zapomnieć innych słów Chrystusa zapisanych w Ewangelii św. Łukasza: „Jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie.”

Z niepokojem w umysłach, ale i z ufnością w sercu, stańmy z wiarą po krzyżem i wołajmy na tych ostatnich już Gorzkich Żalach słowami modlitwy naszych pradziadów dręczonych zarazą: „Krzyżu Chrystusa, broń nas, odpędź od tego miejsca zarazę i wyzwól sługi Twoje od tej choroby, ponieważ jesteś łaskawy i litościwy, pełen miłosierdzia i prawdy.”

Kategoria: