Kazania

II nauka pasyjna

To nie krzyż się chwieje, to świat się chwieje.

„W krzyżu miłości nauka”

Św. Jan Paweł II podczas swej pielgrzymki do Sanktuarium Krzyża Świętego w Mogile powiedział, że Krzyż jest najdroższą relikwią. –„ilekroć spoglądamy na niego, uświadommy sobie tę wielką miłość Boga do każdego z nas i odpowiedzmy Mu naszą miłością”. Krzyż to znak miłości i przebaczenia. Ma on dwie linie: poziomą i pionową.

      Linia pionowa oznacza miłość wertykalną. Bóg kocha człowieka, bo aż "Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne". /J 3, 16/ Uratował pogrążonych w grzechu ludzi, oddając za nich życie na krzyżu. I to wszystko z miłości! Bóg mnie kocha, choć jestem słaby i grzeszny... I co mogę powiedzieć? Odpowiedzią może być tylko miłość. Linia pionowa więc, to miłość Boga do człowieka i człowieka do Boga.

·       Żeby zaistniał krzyż, znak Chrystusowego chrześcijaństwa, musi być druga linia, pozioma, która symbolizuje miłość horyzontalną, międzyludzką. Dopiero, gdy te dwie linie przetną się w twoim sercu, dopiero wtedy jest to krzyż - znak zbawienia.

Na nic więc Twoje pacierze i pielgrzymki, twoje procesje i posty, jeżeli w sercu masz nienawiść. To jest dopiero ta jedna belka z krzyża, która nie jest jeszcze znakiem zbawienia. To może być kloc wystrugany przez szatana na potępienie człowieka. To jest fałszywa dewocja, a nie pobożność. By to był krzyż, znak zbawienia, musi go dopełnić linia horyzontalna - miłość drugiego człowieka, także nieprzyjaciela. Tak, ta linia przypomina, że trzeba kochać tych, co nas nienawidzą, obmawiają, oczerniają, przeklinają, krzywdzą, zazdroszczą, niszczą…, jednym słowem - wszystkich.

Krzyż można zrozumieć wyłącznie wtedy, gdy zobaczy się w nim miłość. Klękając przed Krzyżem należy Bogu dziękować za ten ogrom Jego miłości, bo krzyż Chrystusa jest źródłem najczystszej miłości i jej najpełniejszym wyrazem.

Św. Ignacy Loyola powiedział: „Ku roznieceniu ognia miłości Bożej, nie ma stosowniejszego drzewa nad drzewo krzyża świętego”. Jakie to obrazowe wyjaśnienie tej trudnej, a ważnej przecież sprawy.

Jezus w swej wiernej miłości do Ojca aż do śmierci, nie zapomniał o miłości bliźniego, nawet, gdy sam bardzo cierpiał:

  • W Ogrójcu ochronił swoich uczniów, zakazując im wzięcia udziału w bijatyce.
  • Uzdrowił sługę, któremu Piotr obciął ucho.
  • Nie złorzeczył tym, którzy Go przesłuchiwali.
  • Nie wydał też żołnierzom przestraszonego obrotem spraw Piotra, który stał na dziedzińcu domu arcykapłana i zaparł się Mistrza.
  • Nie oskarżał zwierzchników przed Piłatem, do niego zaś odnosił się z szacunkiem.
  • Nie złorzeczył bijącym go żołnierzom.
  • Gdy szedł z krzyżem, pocieszał płaczące nad nim niewiasty.
  • A wisząc na krzyżu pomyślał o swojej Matce, prosząc Jana, by się Nią zaopiekował.

Mimo sytuacji, w której wielu ludzi otępiałych przez cierpienie, dawno zapomniałoby o tak odległych od ich bólu sprawach, On pamiętał o wszystkich i kochał ich do samego końca.

Naszym powołaniem jest miłość. Niezależnie od tego, kim w codziennym życiu jesteśmy i niezależnie od tego, jak bardzo jej realizowanie boli, czy kosztuje.

  • Złe słowa od bliźnich nie tłumaczą złośliwości wobec oszczerców.
  • Pośpiech nie powinien wpływać na naszą obojętność wobec innych.
  • Nawet największa doświadczona krzywda, choć na pewno nie jest to łatwe, nie powinna skłaniać do szukania zemsty.

Wzorem jest Jezus, który modlił się za swoich oprawców: „Przebacz im Ojcze, bo nie wiedzą, co czynią”.

W polskich domach tli się niestety nienawiść. Polityka i egoizm podzieliły nasz kraj na wrogie obozy i żyjemy, jakby w rozbiciu dzielnicowym, uczestnicząc wręcz w walkach plemiennych. Podziały widoczne są nie tylko w parlamencie. Widać je wszędzie: w rodzinach, w zakładach pracy, w szkołach, a nawet w polskim Kościele. Polacy są głęboko podzieleni, a politycy po prostu na tym grają. Debaty publiczne nie prowadzą do uzgodnienia poglądów, ale jeszcze bardziej konfliktują społeczeństwo. A przecież różnorodność społeczna jest wartością, która ubogaca życie w kraju, jeżeli prowadzi do wzajemnego zrozumienia i pracy ponad podziałami. Jeżeli zaś ciągle pchamy ku konfrontacji, to marnotrawimy społeczną energię, którą można spożytkować o wiele lepiej i nakręcamy nienawiść, która bardzo szkodzi Narodowi. Kiedy ludzie się nienawidzą, historia znaczy się śladem krwi. A gniew, także ten społeczny, jest kwasem mogącym bardziej zniszczyć naczynie, w którym się znajduje, niż to, na co zostanie wylany, czyli gniewem niszczymy samych siebie.

Dobrze, że była w zeszłym roku słynna akcja „Polska pod krzyżem.” Czy złagodziła ona ostrość sporu i zmniejszyła intensywność nienawiści? Trzeba nam ciągle stawać pod krzyżem i uczyć z niego miłości i przebaczenia, bo dzięki zgodzie małe rzeczy rosną, przez niezgodę - wielkie upadają”. Niezgoda obywateli zwykle gubiła wielkie państwa, bo gdzie nie ma zgody, tam zawsze ciasno.

Stojąc pod krzyżem nauczmy się wreszcie żyć obok siebie. Niech umierający za wszystkich Zbawiciel da nam siłę do zrozumienia, przebaczenia i pokochania drugiego człowieka, bo jak zachęca nas stare rzymskie przysłowie: „Zrozumieć to przebaczyć”.

Kategoria: