Kazania

Na śmierć Prezydenta

„Ja jestem drogą, prawdą i życiem”

J.14,1-6

Prezydent miasta Włocławek śp. Władysław Skrzypek zakończył nagle swoją ziemską drogę, poznał w pełni wieczną prawdę i rozpoczął nowe życie, życie wieczne. Te słowa Chrystusa z dzisiejszej ewangelii mogły by być mottem Jego życia… Nas zaś, tak licznie zgromadzonych na tym prezydenckim pogrzebie, złączył dziś wielki smutek i ogromny żal, ale też zgromadziła nas szczera miłość do naszego brata i jego rodziny oraz żarliwa modlitwa o pokój Jego duszy.

Kardynał Newman, beatyfikowany przez Benedykta XVI w Anglii, powiedział przed śmiercią: "wyryjcie na moim grobie - "Z cieni i wyobraźni - ku prawdzie." Życie w prawdzie zaczyna się więc dopiero po śmierci.

Ks. Janusz Pasierb każe nam uważać „śmierć, jak ostatnie nasze dzieło i jako dar życia.”

  • Śmierć jako ostatnie dzieło życia - bo śmierć do życia należy i żyjemy również po to, by pięknie umrzeć. Śmierć, to najważniejszy moment życia ludzkiego, to przejście do dojrzałej egzystencji, to pointa czasu nam zadanego.
  • Śmierć jako dar życia – brzmi to paradoksalnie, ale dzięki dobrej śmierci otrzymujemy nowe, inne, wieczne życie. „ Życie po śmierci jest jedną z największych tajemnic wiary (...).- mówił ks. Jan Twardowski. Śmierć nie jest wrogiem życia. Dzięki śmierci człowiek żyje”

Dla wielu ludzi, w tym także chrześcijan, śmierć jest ciągle słowem tabu, której nie wolno przywoływać, nie należy psuć sobie dobrego nastroju ani tracić czasu na myślenie o niej. Tymczasem jest to najważniejszy moment naszej egzystencji, niezależnie od tego, kim jesteśmy, ile mamy lat i jaki jest nasz majątek, światopogląd czy status społeczny.

Nie żyjemy, aby umierać, ale umieramy, aby żyć wiecznie. Bł. Bp Michał Kozal, patron naszego miasta, mówił: „Abyś źle nie umarł, żyj dobrze; jak żołnierz na warcie, bądź zawsze gotów.”

Nasz drogi Zmarły odszedł niespodziewanie i nagle. Wprawdzie śpiewamy w Polskich Suplikacjach: „Od nagłej i niespodziewanej śmierci zachowaj nas Panie”, ale tak modlimy się za osoby do śmierci nieprzygotowane. Śp. Władysław żył dobrze, z Bogiem spotykał się często na modlitwie i Eucharystii i dlatego był gotów na spotkanie z Nim. Był człowiekiem głębokiej wiary pełnej dobrych uczynków i dlatego usłyszał wśród nocy zaproszenie: „Pójdź sługo dobry i wierny. Byłeś wierny w niewielu rzeczach, postawię Cię nad wieloma. Wejdź do radości Twego Pana”.

Rzeczywiście śp. Władysław był człowiek wiary. Wyniósł ją z rodzinnego domu, pielęgnował jak największy skarb, a Bóg był u Niego na pierwszym miejscu zarówno w czasach, gdy to nie było politycznie poprawne, a także jako prezydent swoja wiarę wyznawał publicznie. Gdy w pierwszych wyborach bezpośrednich został powołany na to stanowisko, poszedł w pieszej pielgrzymce włocławskiej na Jasną Górę z intencją, by być dobrym prezydentem dla ludzi i dla miasta. Jego wiara była prosta, nie potrzebował dowodów na istnienie Boga, bo czuł głębią swej duszy, że „Któż, jak Bóg”. 

Wiedział też intuicją wiary, że „nie może mieć Boga za Ojca, kto Kościoła nie ma za Matkę.” Kochał Kościół Chrystusowy i był Mu wierny i oddany do końca. Nie pozwolił powiedzieć złego słowa na swój Kościół i na kapłanów. Utożsamiał się silnie z tym, co Kościół wskazywał i czego uczył - wierny syn Kościoła i rzeczywisty członek Mistycznego Ciała Chrystusa.

Kochał też Kościół lokalny. To On jako prezydent witał w 2003 r. nowego, obecnego dziś wśród nas, Biskupa Włocławskie i gorliwie oraz skutecznie z Nim współpracował. Pomagał też księżom proboszczom w różnych sprawach duszpasterskich i inwestycyjnych. W wielu kościołach Włocławka są po Nim ważne pamiątki. Oto kilka dla przykładu:

  • Wiele Mu zawdzięcza katedra włocławska, którą kochał i był z niej dumny,
  • Klasztor O.O. Franciszkanów dzięki niemu odzyskał zrabowane za komuny działki,
  • Pomagał w różnej formie przy budowie tej parafialnej świątyni i uczestniczył w wielu akcjach prężnego duszpasterstwa w tutejszej parafii,
  • Skutecznie pomagał w inicjowaniu parafii Matki Bożej Fatimskiej i czynnie uczestniczył przy budowie sanktuarium bł. Ks. Jerzego przy tamie.
  • W parafii N. Zbawiciela ufundował popiersie sługi Bożego, kard. Stefana Wyszyńskiego umieszczone na Filarze Wielkich Polaków w tym kościele oraz ufundował Orła AK ze spiżu na pomniku w Parku Łokietka.
  • Na przyjazd papieża JPII do Włocławka ufundował i wykonał wraz z bratem Stanisławem ogrodzenie placu kościelnego w trzech budujących się parafiach: NSJ, N. Zbawiciela i św. Maksymiliana.
  • Symbolem Jego religijności była troska i staranie o zachowanie figury Matki Bożej przy ul. Przedmiejskiej w czasie modernizacji zabudowy tej części miasta, a mieszkańcy tamtego rejonu pamiętają, jak osobiście pielęgnował kwiaty przy tej figurze.

Całe życie związany był z Włocławkiem. Tutaj chodził do szkoły, tutaj uczył młodzież w ZSS, tutaj prowadził naukę jazdy, jako wieloletni instruktor prawa jazdy, co mile wspominają jego uczniowie do dziś. Kochał to miasto i włocławskich obywateli. Wielu dziś mówi o Nim ciepło i dobrze, gdyż zauważył każdego, z wszystkimi się witał serdecznie i dla każdego miał miłe słowo. Na radnego wybierano Go przez 6 kadencji, bo szanował wyborców i żył ich problemami. Miał dobry kontakt ze wszystkimi i zjednywał ich sobie uśmiechem i swoistym dowcipem. Często przedstawiał się jako „Skrzypek, ale nie na dachu”

          To za Jego prezydentury i z Jego inicjatywy papież Jan Paweł II został ogłoszony Honorowym Obywatelem Miasta Włocławek. Tytuł ten z ogromną radością i wielką atencją zawiózł osobiście polskiemu papieżowi do Watykanu i wspominał ten dzień jaki wielki w Jego życiu. Przewodniczył też delegacji miasta Włocławek na pogrzeb papieża.

Miał także zaszczyt być posłem III kadencji Sejmu RP – ale jego karierę polityczną i społeczną omówią pewnie szczegółowo kolejni dziś mówcy w czasie pogrzebu.

            Nasz Drogi Zmarły miał jeszcze jedną piękną cechę: był człowiekiem bardzo rodzinnym. Rodzina była dla Niego Sanktuarium, w którym był wspaniałym mężem dla p. Jadwigi przez 55 lat, bo wiedział, że "Nie wys­tar­czy po­kochać, trze­ba jeszcze umieć wziąć tę miłość w ręce i prze­nieść ją przez całe życie."/K.I.Gałczyński/ Był też kochanym ojcem dla Darka i Olka i ulubionym dziadkiem Kariny. Choroba żony, jak i inne kłopoty rodzinne były dla Niego priorytetowe i oddawał się wtedy całkowicie rodzinie, prosząc przy tym o pomoc Boga i Matkę Najświętszą. Rezygnował z wielu atrakcyjnych spotkań, by być w domu przy żonie. Żył sprawami swoich dzieci i był dumny z ich sukcesów oraz głęboko przeżywał wszelkie ich kryzysy i zawirowania.

          Przy całej tak bogatej działalności państwowej i samorządowej, żył skromnie, nie dorobił się wielkiego majątku, bo nie po to – jak mówił - szedł do polityki. Chciał mieć zawsze czyste ręce.

Żegnamy Cię Zacny Włodarzu naszego miasta i wierny Przyjacielu słowami modlitwy z święta Matki Bożej Zielnej i ofiarujemy ją za Ciebie:

„A gdy będziesz schodzić z tego świata, niechaj Ciebie, niosącego pełne naręcza dobrych uczynków, przedstawi Bogu Najświętsza Dziewica Wniebowzięta, najdoskonalszy owoc ziemi, abyś zasłużył na przyjęcie do wiecznego szczęścia. Amen”

Kategoria: