Kazania

Trzej Królowie

  • „Ujrzeliśmy Jego gwiazdę i przybyliśmy oddać Mu pokłon”
  • Objawienie Pańskie 2019 r.
  • Trzej królowie…, mędrcy ze wschodu…, magowie – różnie ich nazywano w biblii i w tradycji Kościoła – poszli za gwiazdą, bo odczytali w niej szczególny znak od Boga. Zaufali temu znakowi, bo czekali na Mesjasza i ciągle spodziewali się Jego Objawienie, stąd też dzisiejsze święto ma także nazwę „Objawienie Pańskie”.
  •          Gwiazda okazała się rzeczywiście znakiem od Boga i przyprowadziła ich do Jezusa. Niezależnie od tego, jaka jest prawda histo­ryczna, trzeba zauważyć, że za historią o mę­drcach stoi głęboka prawda metafizyczna. To wielka opowieść o drodze człowieka do Boga.
  • Wędrówka magów wymagała wpatrywania się w niebo. Inaczej nie zobaczyliby gwiazdy, któ­ra ich poprowadziła.
  • Wymagała też znajomo­ści świętych ksiąg - bez tej wiedzy nie byliby w stanie zinterpretować znaku, który ujrze­li na niebie.
  • Wreszcie ich wyprawa wymagała opuszczenia świata, w którym byli zakorzenieni - w ich wypadku to była prawdopodobnie Me­zopotamia, może Persja - i pójścia w nieznane.
  • To wspaniała metafora drogi wiary: podążania za jedną gwiazdą, spośród miliarda innych gwiazd na niebie. I wierności tej gwieździe, która prowadzi do największego odkrycia w dziejach ludzkości - do spotkania z Jezusem. Odkrycie, że w tym Dzieciątku jest zapowiadany przez żydowskich proroków Władca i Mesjasz całego świata, a w tej Kobiecie – matka Boga, wymagało spojrzenia wiary. Dlatego jest to opowieść egzystencjalna o drodze poznania Boga.
  • Kochani ! Droga przez życie zawsze jest drogą w ciemnościach:
  • przeżywamy chwile zwątpienia, szczególnie, gdy nam trudno;
  • gubimy z oczu sens życia i nie widzimy nawet światła w tunelu;
  • dramatycznie przeżywamy starość; lękamy się śmierci – swojej śmierci oraz odejścia bliskich.
  • Potrzebna jest każdemu z nas gwiazda przewodnia i taką funkcję pełni nasza wiara. Czy wiara zmienia cokolwiek w naszym życiu? Odpowiedź, i to nie teologa czy duszpasterza, ale odpowiedź wzięta z życia brzmi: tak. Inaczej w dramatycznych chwilach życia zachowują się wierzący, inaczej niewierzący.
  • Obserwowałem kiedyś żonę i całą rodzinę, która pochowała przedwcześnie męża i ojca. Tragedia dla żony i dla dzieci była ogromna, ale zachowali w sercach pokój, przygotowali chorego do śmierci i pogodzili się z wolą Bożą, a pogrzeb przeżyli po chrześcijańsku na modlitwie i zjednoczeniu z Chrystusem w komunii św. ofiarowanej za zmarłego. Na mszach po pogrzebie ojca i męża zbierali się licznie i zawsze uczestniczyli w sposób pełny, z komunią.
  • Wiara dała im siłę i spokój, by nie było rozpaczy ani żalu do kogokolwiek.
  • Niedawno natomiast przeczytałem wywiad ze znanym reżyserem, który zmarł niedawno jako niewierzący, a przed śmiercią był pełen niepokoju, gniewu i bezradnej rozpaczy. Powiedział on m.in.:
  • Wiem, że przyjdzie dzień, kiedy nie będę mógł wstać z łóżka. Boję się go. Oczywiście, że się boję. I jest to ten zwierzęcy lęk przed śmiercią, przed końcem, ostateczną przepaścią. Nie można udawać, że go nie ma… Mój finał będzie więc taki jak całe moje życie. Nikt nie ma prawa się w to wtrącać. Czuję się jak zwierzę prowadzone do rzeźni. Żyję, ale noże już ostrzą. Jest we mnie wiele ciemności i idę w nieznaną drogę sam…”
  •       Każdemu z nas, szczególnie w chwilach ważnych, a także w chwilach trudnych, potrzebna jest gwiazda…, by nie zgubić drogi i nie przegrać życia. Dla nas chrześcijan tą gwiazdą jest wiara, co dla wielu współczesnych jest to niezrozumiałe.
  • Znany dziennikarz napisał w swej książce zatytułowanej: "Nie ma" - o różnych rodzajach pustki: o trudnych relacjach rodzinnych, silnej niewierze w Boga, bo, jak mówi, nie chce być niewolnikiem nikogo i
  • niczego. Oto jego słowa:
    „Ja nigdy nie pójdę za nikim, kto mi ulży w mojej wolności. Kocham swoją wolność, choć ma ona swoje mielizny. Na przykład mam kłopot z tym, że ludzie klęczą i się modlą. Ja to szanuję, ale nie mogę na nich patrzeć, bo mi się aż robi gorąco. Nigdy bym tego nie zrobił. Kiedy ktoś mnie pyta, czy wierzę w Boga, mówię: wierzę w siebie! Także w swoją małość i niedoskonałość. Jednak modlitwa, zwłaszcza na kolanach, to jest dla mnie akt oddania wolności i niepanowania nad swoim życiem.”
  • Nad naszym życiem panuje Bóg. Jesteśmy troską Boga. Jego najważniejszą myślą. Żyjemy w Jego sercu. Jezus rodzi się, ponieważ Ojciec niebieski nie chce nas zostawić samymi sobie. Interesuje się nami. Bóg wchodzi w nasze życie, aby nas zbawić. Daje nam w swoim Synu życie wieczne.
  • Narodzenie Dziecięcia odsłania nam więc to ośmielające oblicze Boże. Manifestuje w pełni Bożą delikatność. Bóg kocha prostotę. Daje poznać swą potęgę poprzez słabość. Odsłania swoją wielkość za pomocą tego, co małe. Narodzenie Chrystusa odsłania nam pokorę Boga. On jest miłością, która pragnie się ofiarować. Nie paraliżuje swoim pięknem, ale pociąga niczym blask Gwiazdy nad Betlejem. Bóg jest miłością, która nie onieśmiela, nie utrzymuje dystansu. Czyż można bać się dziecka?
  • I na koniec, w Święto Trzech Króli, mam dla moich parafian pytanie:
  • Kto jest królem?
  • Odpowiedź brzmi: Ten, kto ustąpi Dzieciątku tron swojego serca.
Kategoria: