Kazania

Dusza ludzka - sanktuarium dla Boga

 

III ndz W.P.

Świątynię – dom Boży – dla oddawania Bogu czci, znamy w różnych religiach i kulturach. Do takiej świątyni w Jerozolimie wszedł dziś Jezus i zobaczył, jak jest zdesakralizowana obecnością wołów, baranków, gołębi i bankierów. Ukręcił bicz ze sznurków i oczyścił dom Boży z tego co niepotrzebne i co przeszkadza w łączności z Bogiem.

         Każdy z nas ma swoją świątynię – świątynię ciała. To dusza ludzka, która stanowi osobiste sanktuarium dla Boga. „Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was?  Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest świętą, a wy nią jesteście.” /św. Paweł/ 

Warto więc w środku Wielkiego Postu zobaczyć, jak wygląda nasza świątynia - dusza nieśmiertelna. Czy mieszka w niej Bóg, spokój, czysta miłość i zgoda; czy jest posprzątane i godne miejsce dla Boga; czy rzeczywiście Bóg w nas mieszka? Trzeba wejść zdecydowanie, jak Jezus w dzisiejszej ewangelii i rozejrzeć się. A może zobaczymy to, co zobaczył Jezus: „siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie”.

Co jest w naszej duszy?!

  • Może bankierski stan konta i potrzeba coraz większych kwot, by poczuć się ważnym i pewnym siebie?
  • Może przywiązanie do rzeczy, ulubionych przedmiotów, strojów i kreacji?
  • Może pożądliwość seksualna podsycana nieustannie oglądaniem specyficznych filmów i osławionych stron w internecie?
  • A może własne nałogi, złe przyzwyczajenia i zadomowiona niechęć do ludzi, szczególnie do tych z pod jednego dachu – rodziny i sąsiadów?
  • Może wreszcie zazdrość, która niszczy przyjaźń i wszystkie dobre relacje, bo jeśli kogoś nie stać na miłość, to zawsze stać go na zazdrość.?

Czym nie zaśmieciliśmy przez lata swojej świątyni, „w której już nie mieszka Duch Boży… Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg.”

Kochani! Groźnie brzmi to zdanie z dzisiejszej Ewangelii - tego zniszczy Bóg! Wielu ludzi, nie mogąc poradzić sobie z kłębiącymi się w duszy złymi myślami, negatywnymi emocjami i paraliżem duchowym, szuka ratunku u psychoterapeutów, wróżek, …czy w alkoholu i narkotykach. Nie zdajemy sobie sprawy, jak dużo ludzi przeżywa podobne kryzysy.

         Młody mężczyzna, po kilkakrotnej wizycie u psychoterapeuty, prosi na kolędzie, by mógł przyjść do kancelarii na dłuższą rozmowę. Spotkanie udało się zrealizować. Było ono trudne, ale uratowało tego człowieka od najgorszego – od samobójstwa, bo pod wpływem tej rozmowy zdecydował się comiesięczną spowiedź i częstą komunię św. Uspokoił swoje serce, wyzwolił w sobie pozytywne emocje i jest nadzieja na normalne życie.

         Zaśmiecenie ludzkiej duszy wymaga radykalnych decyzji i kroków – jak w dzisiejszej ewangelii: „sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów a stoły powywracał” … Zabierzcie to stąd i z domu mego Ojca nie róbcie targowiska!”

Jak wiele targowisk utrzymujemy w naszej świadomości i w naszym sercu. Ilu ludzi pakuje się w różne mydlane związki, bo boi się prawdziwego życia. Jak zaśmiecane bywa ludzkie sumienie. Kłębowisko żmij nie jest tak groźne i trujące ścieki tak nie niszczą środowiska, jak złe przyzwyczajenia, grzechy i miłość zatruta nienawiścią pielęgnowaną przez lata. One to skutecznie rozwalają ludzkie osobowości, burzą spokój i prowadzą do nikąd.

         „Bóg wie, co mieszka w człowieku” - stwierdza ostatnie zdanie z dzisiejszej ewangelii. I cóż, że Bóg wie! On jednak szanuje twoją wolność i czeka, aż sam przyjdziesz z tym do Niego:

  • Na modlitwie pełnej skupienia i szczerości, najlepiej na kolanach i przed świętym obrazem.
  • Na Eucharystii coniedzielnej, która jest źródłem czystości intencji i siły do powstania z grzechów.
  • W szczerej spowiedzi, dobrze przygotowanej, przemyślanej i „bez znieczulenia”, bo tylko wtedy wypędzisz ze swej świątyni demony niszczące twoje życie.
  • Na rekolekcjach wielkopostnych, które, jak sama nazwa wskazuje, mają być ponowną analizą twego życia i twoich wyborów.

Za tydzień rozpoczniemy te właśnie ćwiczenia duchowne i sakramentalną rehabilitację dla poprawy naszego życia przez oczyszczenie śmietnisk, które zgromadziliśmy w naszej świątyni – może potrzebny będzie Chrystusowy bicz i zaboli… ale to musi boleć! To musi boleć by przyniosło skutek…

  • Boli amputowanie nogi, ale uchroni przed gangreną i ratuje życie.
  • Boli przyjęcie ponownie do domu męża, który zniszczył małżeństwo przez pijaństwo i zdradę…, ale chce wrócić, chociaż jest już wrakiem człowieka.
  • Boli przyznanie się do winy, zwłaszcza w konfesjonale, gdy grzech jest ciężki, a może i wstydliwy.
  • Boli uznanie, że to Kościół miał rację, nie pozwalając zostać chrzestnym, bo moje wybory życiowe były przeciw kościelnemu prawu i przeciw Dekalogowi.

Boli i boleć musi, bo to ból leczniczy, bo to warunek powrotu do Ojca i ponowne Jego zaproszenie do swojej świątyni ciała, w której na nowo „zamieszka Duch Boży.”

„Przyjdź Duchu Święty, oświeć mój rozum, abym grzechy swoje dokładnie poznał, wzrusz moją wolę, abym za nie serdecznie żałował, szczerze się z nich wyspowiadał i stanowczo się poprawił. O Maryjo, Ucieczko grzesznych, wstawiaj się za mną! Święty Aniele Stróżu, święty mój Patronie, wyproście mi łaskę dobrej spowiedzi rekolekcyjnej i oczyszczenie świątyni mego ciała. Amen.”

Kategoria: