Kazania

Podzielone serce

Czyż nie dziwi nas, Drodzy Słuchacze, że spotkanie Jezusa z człowiekiem opętanym przez ducha nieczystego miało miejsce w synagodze - w domu modlitwy i rozważania słowa Bożego? Ale przecież i dzisiaj w takich miejscach, we wspól­notach religijnych, nie brakuje ludzi o po­dzielonym sercu, zniewolonych grzechem, przeżywających swoistą religijną schizofrenię.

Skłonność do ulegania złu, kompromis ze Złym i opętanie grzechem nie są tylko dla niewierzących i niepraktykujących... Także ci, którzy uczęszczają do współczesnych świątyń muszą mieć się na baczności, bo i w Kościele można iść na układy ze złem i w imię bardzo szlachetnych racji „palić Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek”.

        W swoich kaznodziejskich notatkach z czasów „komuny” znalazłem dziwną refleksję ówczesnego pisarza i satyryka, Adama Polewki, zatytułowaną: Z dogmatem i bez dogmatu

Rano - idę do kościoła / Wieczór - marksistowska szkoła 
Da Bóg - przy pomocy Bożej / Egzamin z marksizmu złożę 

W lewej kieszeni się mieści / Legitymacja partyjna 
W prawej różaniec szeleści / Bo uczy zasada biblijna 
Że nie powinna lewica / Wiedzieć co czyni prawica 

W domu, w swym gabinecie / Lenin spogląda ze ściany 
Jest Marks i Engels w komplecie / Stalin za szafą schowany 
W sypialni przy Matce Bożej / Wiszą świeci kolektywnie 
I nie ma kultu jednostki  / Kolegialność jest- przeciwnie 

I tak przez przeciwieństw jedność / Z teorią praktykę łączy 
I tylko dręczy mnie trwoga / Czy czegoś tam nie poplączę 

Czy się nie zacznę modlić / Na Mszy porannej w kościele 
Z legitymacji partyjnej …
Lub czy w pochodzie na czele /W szeregu z aktywem twórczym 

„Wyklęty powstań”- nie zacznę / śpiewać nabożnie i gładko 
Na nutę „Serdeczna Matko”… 

Wy tego com wam wyznał / Nie ogłaszajcie światu 
Bo nie ja jeden żyję / Z dogmatem i bez dogmatu.

Czy ta satyra dotyczy tylko tamtego pokolenia, o którym mówiono, „że jest jak rzodkiewka – zewnątrz czerwona, a w środku biała.” A może sprawdza się ona i dzisiaj? Czy my, jako ludzie wolni, nie żyjemy także „z dogmatem i bez dogmatu”? Swoista schizofrenia religijno społeczna wykrzywia bardzo obraz naszej religijności i wierności Ewangelii. Oto przykłady:

  • Konkubenci na kolędzie przekonują księdza, że oni nic złego nie robią, ślubu nie biorą, bo „przecież papier nic nie załatwia”.
  • Gdy zbieraliśmy podpisy pod ustawą „Stop aborcji”, starsza pani wychodząc z kościoła, podeszła do stolika ze słowami „odczepcie się od kobiet. To jest nasza sprawa”.
  • W czasie zbierania podpisów pod ustawą o wolnej niedzieli słychać było komentarze: a po co taka ustawa? Niedziela to dobry dzień na zakupy.
  • W kancelarii awanturuje się facet o to, że nie może być chrzestnym – „ to ja decyduję o moim życiu, a księdzu nic do tego, że nie biorę ślubu kościelnego, to maja sprawa osobista”. Ale chrzestnym chce być i po zaświadczenie przyszedł.

Te przykłady są dowodem na to, że wielu z nas, jak za „komuny”, żyje „z dogmatem i bez dogmatu”…, że ciągle żyjemy w iluzji, a podobno „człowiek tak długo żyje w iluzji, dopóki prawda nie wyrżnie go w pysk.”

Popatrzmy na dzisiejszą Ewangelię. Jezus nie dyskutuje z szatanem. Nie idzie na kompromis, co z pewnością ułatwiłoby Mu życie. Przyszedł na ziemię, aby przywró­cić Boży porządek w świecie. Przynosi czło­wiekowi słowa, które Ojciec włożył Mu w usta (,pierwsze czytanie). Jest prorokiem bezkom­promisowym. I taka też jest Jego misja: zwal­czać zło, zwyciężać wszelkie zniewolenia, ja­kim poddał się człowiek (Ewangelia). Obowiązek bezkompromisowości przypomina nam też sam Norwid:

”Nie trzeba kłaniać się okolicznościom

a prawdom kazać, by za drzwiami stały,
nie trzeba stylu nastrajać ulicznie

ani Ewangelii brać przez rękawiczkę”

Gdyby Jezus brał pod uwagę opinię pu­bliczną w kwestiach np. ochrony życia, miłości i seksu, usprawiedliwienie kłamstwa i kradzieży, szatan nagrodził­by Jezusa popularnością, jeszcze większymi tłumami słuchaczy, poklaskiem opi­nii publicznej. I być może wszyscy byliby bardziej za­dowoleni, cywilizowani, no­wocześni i europejscy...

Dzisiaj pojawia się przed nami ta sama po­kusa:

  • Walczyć z grzechem czy też ulec mu i go  zaakceptować?
  • Tolerować rewolucję seksualną i brak wiernej miłości w imię bycia cool, czy też na­rażać się na wyśmianie z etykietką „konser­watysta”, „ mocherowy beret” czy „katol”?
  • Trwać z radością przy Bogu, jak chciałby św. Paweł (drugie czy­tanie), czy też zabiegać o poklask świata?

Czyż nie podzielone jest nasze serce?

A może ciągle żyjemy „z dogmatem i bez dogmatu”?!

Kategoria: