Kazania

Dokąd zmierzają nasze rodziny

 

 „Rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby przedstawić Go Panu.”

Ojcze! Matko! Dokąd prowadzisz swoją Rodzinę?

Uroczystość św. Rodziny 2017.

Zatroskany o Jezusa Józef, z miłością pochylona nad Dzieckiem Maryja i bezbronny Boży Syn, to obraz tych świąt od dzieciństwa utrwalony w naszej wyobraźni świątecznej i świadomości religijnej. Na świętą Rodzinę patrzymy co roku w naszych kościołach, w naszych Żłóbkach, gdzie  Józef, Maryja i Jezus stanowią centrum Żłóbka…, tak, jak każda rodzina stanowi centrum życia społecznego.

Każde państwo istnieje dla rodziny i wyłącznie dla rodziny. Oczywiście obrona suwerenności rodziny musi się zrealizować łącznie z obroną suwerenności państwa i narodu. Ale…

  • promocja małżeństw cywilnych i związków nieformalnych,
  • ułatwianie rozwodów i ich szybka legalizacja,
  • faworyzowanie matek samotnie wychowujących dzieci,
  • bagatelizowanie aborcji i poszerzanie jej możliwości,
  • dyskusje na temat legalizacji par homoseksualnych i przydzielania im dzieci,

To antyrodzinne tendencje rodem z piekła. Szerzona zaś celowo i programowo rozwiązłość zakaża całą kulturę i wyzwala sprzężenie zwrotne:

  • niemoralność niszczy kulturę,
  • a zepsuta kultura dalej niszczy moralność,
  • aż do momentu, kiedy już będzie za późno, aby cokolwiek uratować.

Dlaczego dzisiaj widzimy tyle ludzi przeraźliwie smutnych, załamanych aż po samobójstwo, wystraszonych i niespokojnych, pogubionych i poranionych?

Bo stracili grunt i oparcie w rodzinie.  Póki zaś rodzina nie stanie się azylem dla ludzi niespokojnych, załamanych,  wystraszonych i zagubionych, póty terroryzm będzie zmorą ludzkości, a XXI wiek albo będzie wiekiem rodziny, albo go nie będzie wcale.

Świat stał się dziś poligonem antyrodzinnym. Istnieje skrajny kontrast między wizją rodziny przyniesioną na świat przez Wcielenie Syna Bożego, a tym jej obrazem, którego dorobiła się współczesna rodzina zbudowana na liberalizmie i ateistycznym materializmie, w którym nie tylko nie ma miejsca na Boga, ale także na człowieka i konsekwentnie - na rodzinę. Nie powinniśmy się łudzić. Żywioły antyrodzinne, rozpętane przez wrogów Kościoła w ubiegłym stuleciu, nadal szaleją w przestrzeni kultury, obyczaju, polityki i wciąż przybierają na sile. Są one zdeterminowane dalej niszczyć rodzinę aż do skutku. Jan Paweł II nie mylił się, kiedy mówił, że „istnieje światowy spisek przeciw rodzinie.”

W naszym Żłóbku parafialnym znajdujemy w tym roku właśnie ciekawy rodzinny symbol. Z  ludzkich mieszkań, z bloków i z domów jednorodzinnych, wychodzi rodzina, z dziećmi już urodzonymi i tymi, co są w drodze. Rodzinę tę prowadzi św. Jan Paweł II. Powszechnie znane jest przywiązanie Polaków do osoby św. Jana Pawła II. Dla zdecydowanej większości z nas jest on autorytetem. Dokąd On prowadzi rodzinę? 

  • Do Jezusa w każdą niedzielę i święto,
  • do świętej Rodziny, która jest wzorem chrześcijańskich rodzin,
  • do kościoła na Mszę św., która dla każdej rodziny jest źródłem mocy, miłości i światła. To tutaj każda rodzina regeneruje swoje duchowe siły i podejmuje co tydzień trudne zadania małżeńskie i rodzicielskie.

Czy z bloków i domów naszego miasta rodziny słuchają swojego świętego rodaka i dają się prowadzić do Chrystusa. Ileż rodzin wychodzi wprawdzie w niedzielę z domów i mieszkań, ale idą w zupełnie innych kierunkach – na pchli targ, do supermarketów i galerii handlowych, na jesienne grzybobranie czy letnie pikniki. Dzieci opowiadają potem na lekcji religii, że nie były w kościele, bo były na działce.., u babci…, - na miłość Boską! Co to za babcia, z powodu której wnuczek opuszcza Mszę niedzieln!? Inny zaś przedszkolak zapytany, w którym był kościele, odpowiada z dziecięcą szczerością – u św. Tesca.

Ewangelia dzisiejsza mówi nam: „Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.”

Czy na dzieciach z naszych rodzin „spoczywa łaska Boża” i czy bez Boga „napełniają się mądrością”

         Typowym świętem rodzinnym, a także świętem dzieci, jest Boże Narodzenie. W naszych kościołach w to właśnie święto nie ma dzieci - ani na Pasterce, ani w ciągu dnia. Gdzież one są?! Gdzie są ich rodzice?! Gdzie dziadkowie, gdzie chrzestni?! Wigilia - choćby najuroczystsza, prezenty choćby najpiękniejsze, choinka skrząca się światłami – są tylko namiastką Świąt, są tylko obyczajem, są przerostem formy nad treścią. Tu się zaczyna neopoganizm, eliminacja religii z życia i osławiona „świeckość”, która nie daje rodzinie zdrowych fundamentów, a uczy tylko blichtru i nieodpowiedzialności za wiarę przyjętą na chrzcie św. zarówno dzieci, jak i rodziców i chrzestnych.

W czasie mojej pielgrzymki do Ziemi świętej odwiedziłam m.in. Kanę Galilejską, gdzie Jezus i Apostołami przyszli na ucztę weselną, by uszanować nową rodzinę i dla rodziny uczynić pierwszy cud. Małżeństwa tam pielgrzymujące odnawiają swoje śluby. Tak było i teraz. A ja myślałem wtedy o rodzinach z parafii Najśw. Zbawiciela, o małżeństwach niesakramentalnych, o konkubinatach i wolnych związkach i modliłem się żarliwie, jak umiałem:

„ Panie Jezu Chryste! Wyciągnij swoje ręce nad moją parafią, podobnie jak wyciągnąłeś je nad wodą  podczas wesela w Kanie Galilejskiej i przemień:

  • wodę naszych grzechów w wino cnoty,
  • wodę codzienności w wino święta,
  • wodę znudzenia w wino entuzjazmu,
  • wodę lekceważenia świętości małżeństwa w wino szacunku dla tego sakramentu,
  • wodę bezsensu w wino znaczenia.

Powtórz Panie dla mojej parafii cud z Kany Galilejskiej  i błogosław naszym rodzinom.” Amen

Kategoria: